Krzysztof Hołowczyc w MenStream.pl. Celebrycki światek go nie kręci

– Dakar to obsesja – przyznaje Krzysztof Hołowczyc. Najbardziej znany polski kierowca rajdowy, którego z walki o zwycięstwo w ostatniej edycji najtrudniejszego rajdu świata wyeliminował uraz kręgosłupa, w rozmowie z MenStream.pl mówi o tym, dlaczego nie lubi słowa pech i pustki celebryckiego blichtru.

Hołowczyc przyznaje, że tuż po wypadku pojawiły się bardzo silne emocje. – Mam zwyczaj, że w takich sytuacjach natychmiast kontaktuję się z żoną. Zadzwoniłem do niej z telefonu satelitarnego. Gdy mówiłem jej, że już dalej nie pojadę, a Felipe – mój pilot – wcisnął guzik wzywający pomoc z zewnątrz, zdałem sobie sprawę, że wracam do domu, że to już koniec. Ten żal, te bardzo silne emocje spowodowały, że pojawiła się łza. Czułem ogromny ból fizyczny, ale z nim można sobie poradzić. Do tego doszedł ból psychiczny, wynikający z bezsilności – opowiada kierowca, który w tej chwili przechodzi intensywną rehabilitację.

I choć w mediach często pojawia się określenie pech, to Hołowczyc uparcie podkreśla, że nie ma o nim mowy. – Pecha mają ci, którzy są gorzej przygotowani – ucina i dodaje, że on sam uważa się za szczęśliwego męża i ojca trzech córek.

– Gdyby nie moja żona, moja kariera i życie pewnie potoczyłyby się inaczej. Pewnie byłbym jak samiec wpatrzony w siebie i swoje działania, który tylko chciałby wykorzystać wszystkich po to, by samemu odnieść sukces. Dzięki żonie jednak zacząłem dostrzegać, że są wokół inni ludzie, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy, trzeba być człowiekiem i pomóc – tłumaczy kierowca w rozmowie z MenStream.pl.

– Żona pokazała mi, jak nie zadufać się w sobie, myśląc: ale świetny jestem, zarabiam pieniądze i mam wszystkich gdzieś. Wielu wpada w ślepą uliczkę takiego myślenia.Z tej perspektywy patrzę na polski show biznes i widzę jak wielu nieciekawych jest tam ludzi. Nie chcę nikogo obrażać, ale ciekawsze rzeczy robi i mówi mi mój spawacz, który robi nam cuda do samochodów rajdowych. To jest prawdziwe życie. Sól tej ziemi – mówi Hołowczyc.

Kierowca, który jest częstym gościem w mediach twierdzi, że celebrycki światek go nie kręci. – Owszem, muszę się pokazać tu i tam. Mam poważnych sponsorów, którzy patrzą na różne słupki i decydują, czy jestem przydatny i warto we mnie inwestować. Jestem trochę taką małpką, która musi wyskoczyć i pomachać ogonkiem, ale na koniec to ja wsiadam w samochód rajdowy i walczę o coś, co jest moim marzeniem. Za to właśnie płacę cenę bycia rozpoznawalnym medialnie – tłumaczy.

Cały wywiad z Krzysztofem Hołowczycem przeczytać można w portalu Menstream.pl.
http://menstream.pl/wiadomosci-reportaze-i-wywiady/pech-nie-znam-takiego-slowa-krzysztof-holowczyc-w-szczerej-rozmowie-o-obsesji-dakaru-i-pustce-blichtru,0,1247799.html

Dodaj komentarz